Historia

Przygody Franza, trębacza królewskiej floty wojennej

Posted on in Historia

Kilka miesięcy temu na blogu opublikowałam wpis na temat związany z bitwą pod Oliwą: Ostatnia pieśń admirała Dickmanna. W zapiskach pisarza Królewskiej Komisji Okrętowej (Akta i Diariusz Królewskiej Komisji Okrętowej) oprócz informacji na temat chorału zaśpiewanego przez załogę znaleźć można inne około muzyczne informacje – na kartach pojawia się bowiem kilka wzmianek na temat trębacza zatrudnionego na służbę we flocie królewskiej.

Ilustracja z dzienników Abrahama Boota, sekretarza poselstwa holenderskiego w Rzeczypospolitej, które prowadziło mediacje między Rzeczpospolitą a Szwecją. Tutaj widzimy jeden ze szwedzkich okrętów z czasów bitwy pod Oliwą oddający salut przy polskim wybrzeżu (trębacz widoczny na rufie). Zbiory Archiwum Państwowego w Gdańsku.

Król szwedzki, z którym w owym czasie Rzeczpospolita Polska toczyła wojnę, w swej flocie zatrudniał kilku trębaczy, którzy służyli na okrętach admiralskich (o trębaczach w szwedzkiej flocie wspominałam w artykule Kronan – muzyka wśród fal Bałtyku). Flota polska była znacząco mniejsza od szwedzkiej, liczyła bowiem ledwie dziesięć okrętów. Naturalnie więc można się spodziewać, że liczba muzyków była odpowiednio mniejsza. W czasie bitwy pod Oliwą na okręcie admiralskim Rycerz Święty Jerzy znajdował się jeden trębacz, Franz Werlin. Pozostałe zapiski Diariusza świadczą o tym, że był prawdopodobnie jedynym trębaczem na żołdzie królewskiej floty.

W relacjach z bitwy Franz nie zostaje wymieniony, nie wiadomo jaką spełnił w niej rolę. Pośrednio o jego funkcji wnioskować można z krótkiej wzmianki dotyczącej szwedzkiego sygnalisty:

„A więc obydwa okręty admiralskie zbliżyły się do siebie – wówczas powstała gwałtowna walka i strzelanina. Wkrótce admirał Sternschild otrzymał postrzał z muszkietu w kark tuż koło barku, gdy zaś chciał zejść do kajut i kazać się opatrzyć, prawie równocześnie kula z muszkietu przeszyła mu plecy, a kula działowa oderwała mu zupełnie lewe ramię od barku, tak że upadł, kazał się opatrzyć i trąbić hasło poddania się. Wówczas trębacz wybiegł i chciał zadąć, ale w chwili gdy przykładał trąbkę do ust, kula trafiła go w nogę, tak że upadł i nie mógł zatrąbić, a na trzeci dzień zmarł na lądzie.”

O obecności Franza na pokładzie dowiadujemy się z późniejszych zapisków. Okazuje się, że miał okazję zdobyć całkiem znamienite łupy: „Schlachtschwert” (miecz, prawdopodobnie dwuręczny) oraz  „zwei tücherne Wämser mit goldenen Schnürren” (dwa wamsy z sukna ze złotymi oblamowaniami). Owy miecz dwuręczny należał nie do byle kogo, lecz do samego admirała szwedzkiej floty, Nicklasa Sternskjolda (Sternschilda). Jak wspomina diariusz pod datą 9 marca 1628 roku, miecz przekazano w darze królewiczowi Władysławowi. Tego dnia wypłacono trębaczowi podwójny miesięczny żołd z okazji zawarcia małżeństwa. Obiecano mu również nagrodę za owy miecz, na którą jednak miał jeszcze poczekać. Diariusz nie wspomina o tym, czy ją ostatecznie otrzymał.

Kapitan holenderski z mieczem dwuręcznym w otoczeniu trębaczy.
Hendrick Cornelisz Vroom, Dutch Ships Ramming Spanish Galleys off the Flemish Coast in October 1602, Rijksmuseum (Wikimedia Commons).

Trębacz polskiej floty pełnił na co dzień funkcję posła Komisji. Wspomniany jest m.in. 8 maja we wpisie dotyczącym wymiany jeńców ze Szwedami. 6 maja razem z kapitanem Adolphem von Arzen udali się na szwedzkie okręty stojące u ujścia Wisły w celu odbycia rozmów na temat wymiany.

12 maja razem z kapitanem Magnusem Wessmanem dostarczył instrukcje dotyczące wymiany jeńców szwedzkiemu admirałowi Carlowi Carlsonowi Gyllenhielmowi, zaś w kolejnych dniach kursował  kilka razy między komisją i admirałem, tym razem już samodzielnie. W czerwcu odbywał także poselstwa w sprawie utrzymania „kwatery”, czyli zawieszenia broni.

Ostatnia wzmianka o Franzu pada 3 lipca. Trzy dni później flota królewska została zaatakowana przez Szwedów pod Twierdzą Wisłoujście. Wkrótce po tym wydarzeniu kończą się zapiski dziennika. Jakie były dalsze losy trębacza Franza? Tego niestety nie wiem. Być może inne księgi lub dokumenty kryją jego historię?

Kolejny detal obrazu Vrooma przedstawiający dobosza.

Na koniec drobna ciekawostka. Choć w opisach dotyczących bitwy nie znalazłam dotąd nic o doboszach, to przy innej okazji w Aktach… (19 Juni 1627) pojawia się imię pewnego Trommelschläger – Benedikta. Owy bębnista Benedikt miał wejść w posiadanie dóbr, które zostały zrabowane przez załogę okrętu królewskiego Gelbe Löwe (Żółty Lew) z holenderskiego statku kupieckiego. Odkupił je od żołnierza zwanego König. Nie nacieszył się niestety zdobyczą, gdyż w wyniku śledztwa Komisji Okrętowej zrabowane przedmioty wróciły do właściciela 😉

Bibliografia:
W. Fenrych, Akta i Diariusz Królewskiej Komisji okrętowej Zygmunta III z lat 1627-1628, Gdańsk-Gdynia 2001.
M. Huflejt, Bitwa pod Oliwą 1627. Fakty i mity, Olsztyn 2019.

 

Facebook Comments

Dodaj komentarz