Pozostałe

Wolny dostęp w polskiej fonografii – czy to możliwe? Opinia absolutnie prywatna.

Posted on in Pozostałe

Kiedy zaczynałam pisać bloga planowałam umieszczać tutaj i na stronie Facebookowej dużo żywej muzyki. W końcu co to za pisanie o kulturze dźwięku bez dźwięku? Nie sądziłam jednak, że będzie to aż takie skomplikowane.

Muszę przyznać, że mam niebywałe szczęście, czy też przywilej wynikający z pracy w bibliotece – dostęp do nagrań polskiej muzyki dawnej. Właśnie tak siedząc i słuchając przepięknego oficjum i mszy o św. Janie Jałmużniku (Kraków, Musica Iagiellonica, 2016, wyk. Jerycho) ubolewam nad tym, że jako osoba starająca się upowszechniać nasze dziedzictwo mam związane ręce w kwestii podzielenia się tą (i wieloma innymi) perełką polskiego średniowiecza z czytelnikami… Ani wydawca ani wykonawca nie udostępnia nagrań dzieła, a mi prawo na to nie pozwala.

Sztuki wizualne mają niebywałą przewagę w świecie Internetu. Jako autor bloga w każdej chwili mogę wynaleźć dzieło w wolnym dostępie i udostępnić, ewentualnie będąc w muzeum wykonać reprodukcję swoim telefonem i wysłać całemu światu. Natomiast według przepisów prawa uwiecznienie koncertu przy pomocy dyktafonu lub kamery jest zabronione ze względu na prawa wykonawców…

Muzyka nie istnieje poza tą drobną chwilą wykonania, nie mamy innej możliwości (mówiąc o przeciętnym odbiorcy bez wykształcenia specjalistycznego w zakresie muzyki), by poznać nasze dziedzictwo, jak drogą słuchową. Dystrybucja dźwięku nie jest już dla nas problemem od dobrych kilkudziesięciu lat (a nawet od ponad wieku licząc niedoskonały fonograf). Mimo postępu w wyniku rozwoju sieci internetowej i idącymi za tym możliwościami, problemem pozostają prawa autorskie i niechęć twórców (a może bardziej wydawców?) do dzielenia się efektami swojej pracy z szeroką publicznością…

Nie jest łatwo być muzykiem. Edukacja trwa kilkanaście do kilkudziesięciu lat, wymaga wyrzeczeń i wielogodzinnego szlifowania umiejętności. Poziom opłacalności tego zawodu jest naprawdę żaden, jeśli spojrzymy na zarobki polskiego muzyka (nie, nie mówimy tutaj o show biznesie). Trudno więc dziwić się, że każdy strzeże jak może swoich praw i swoich dzieł. Ale…!

Do czego prowadzi chowanie nagrań na dyskach o niskim nakładzie wydawniczym? Przeciętny Polak nie jest w stanie zgromadzić własnego zbioru, a fonotek w kraju nie ma wcale zbyt wiele. Co więcej musimy pamiętać, że świat się zmienia. Ja sama jestem już członkiem pokolenia czerpiącego podstawową wiedzę głównie z Internetu. Większość wykonawców poznaję dzięki grzebaniu w YouTube, Vimeo i innych tego typu platformach. Czasem tą metodą znajduję również mniej znanych kompozytorów i źródła historyczne. Tylko, że dotyczy to głównie muzyki zachodnio-europejskiej. Polska jest daleko w tyle w kwestii internetowej promocji własnego dziedzictwa muzycznego (z resztą nie tylko muzycznego…). Konsekwencje? Niski poziom świadomości społecznej, co raczej może wpłynąć tylko negatywnie na sprzedaż biletów na koncerty i płyt. Nikt, kto zarabia przeciętnie w tym kraju nie wyda pieniędzy w ciemno. Konsument chce zajrzeć do książki, chce usłyszeć choć fragment zawartości płyty. Spójrzmy na problem porównując liczbę odsłon na YT z ilością sprzedanych płyt gwiazd muzyki rozrywkowej – nie da się nie zauważyć zależności.

W świetle problemów szkolnictwa, napchanych programów i obcinania w związku z tym przedmiotów humanistycznych i artystycznych, potrzebujemy nowych form edukacji. W dużych miastach to się dzieje – koncerty bezpłatne lub płatne symbolicznie (dzięki dofinansowaniom) umożliwiają społeczeństwu poznawanie swojego dziedzictwa. Ilość festiwali muzyki dawnej i tradycyjnej ciągle rośnie, co napawa nadzieją. Niemniej jest to forma wybitnie nietrwała, przez co trudno mówić tutaj o równości w dostępie do wiedzy. Trwałą edukacyjną wartością odznaczają się jedynie nagrania. A do pójścia na koncert, czy do zakupu płyty trzeba zachęcić choć kapką wiedzy…

Być może, a nawet na pewno, potrzebne byłyby nam rozwiązania systemowe i większe dofinansowanie kultury. Mam jednak wrażenie, że wiele zależy od nastawienia wydawców, twórców i wykonawców. Co innego, gdy mówimy o dziełach nowych – autor ma prawo robić, co chce ze swoim dziełem. Pamiętajmy jednak, że utwór napisany kilkaset lat temu pozostaje dobrem Narodu.

Kolejnym aspektem jest uczciwość w korzystaniu z dofinansowań ze środków publicznych. Wiele wydawnictw płytowych powstaje dzięki udziałowi pieniędzy podatników. W przypadku publikacji naukowych te, które dofinansowane są ze środków publicznych, coraz częściej udostępniane są w Internecie w wolnym dostępie. Dlaczego nie robić tego również w przypadku nagrań? Z powodzeniem można by użyć licencji Creative Commons. Ich rodzajów jest kilka, twórcy mogą zastrzec sobie zakaz korzystania z nagrań w celach komercyjnych, zakaz powielania itp. A chodzi nam tu przecież o przynajmniej minimum w postaci możliwości odsłuchania dzieła – czy to utworu dawno zmarłego kompozytora, czy źródła etnomuzykologicznego w postaci nagrania źródłowego.  Warto, by twórcy dyskutowali o tym z wydawcami.

Moim marzeniem jest powstanie internetowej fonoteki, w której każdy może odnaleźć i USŁYSZEĆ polskie dziedzictwo muzyczne. Czy musimy czekać na to dziesiątki lat aż wygasną prawa wydawców?

Tymczasem, drodzy Czytelnicy, kto może, niech śledzi zawartość stacjonarnych fonotek! Mamy trochę własnej, rodzimej muzyki (mimo wielu strat wojennych), a nagrania w ostatnich latach powstają coraz częściej. Nie zamykajmy się na tradycyjne nośniki, wychodźmy też na koncerty (oczywiście, kto tylko ma taką możliwość mieszkając w dużym mieście). Festiwale oferują nam coraz więcej. A kiedyś może uda nam się w końcu z powodzeniem zacząć korzystać z potencjału Internetu…

 

PS Przepraszam zespół Jerycho za wytykanie palcem. Akurat panowie upubliczniają bardzo dużo w porównaniu z innymi polskimi wykonawcami, za co z mojej strony należy się wielkie dziękuję. Zdaję sobie sprawę z prawdopodobnych ograniczeń narzuconych przez wydawcę.

Na koniec polecam publikację (wydaną w WOLNYM DOSTĘPIE) dotyczącą zasad korzystania z otwartych i wolnych licencji: https://bit.ly/2Apbqqr

 

Facebook Comments

Dodaj komentarz