„Muzyka cicha” znów wybrzmiewa w Gdańsku

W Gdańsku trwa właśnie festiwal Actus Humanus Nativitas, jego bożonarodzeniowa edycja. Prawdziwie jest to święto dla miłośników muzyki dawnej, które stało się już jednym z najważniejszych świąt tego rodzaju w Polsce. Wśród głównych zalet tego przedsięwzięcia jest brak nagłośnienia i zabytkowe przestrzenie. Dzięki temu mamy niezwykłą możliwość odczuć oryginalną, historyczną wartość akustyczną muzyki dawnej.

Drugiego dnia festiwalu bohaterem został klawikord oraz muzyka Jana Pieterszoona Sweelincka, zaś w czasie o 400 lat przeniosła nas Maria Erdman. Koncert wykonała na kopii instrumentu opisanego przez Michaela Praetoriusa w Syntagma Musicum. Publika usłyszała go w miejscu niebanalnym – Wielkiej Sali Wety dawnego Ratusza Głównego Miasta. W tej sali z pewnością dawniej grali muzycy zatrudniani przez Radę Miasta. Wśród nich byli też ci specjalizujący się w „muzyce cichej”. Co to znaczy? Określenie to wiąże się z muzyką wykonywaną na instrumentach strunowych, których głośność jest zdecydowanie mniejsza w porównaniu do trąb i piszczałek.

Na koncercie wykonanym kilkaset lat po wprowadzeniu udoskonaleń prowadzących do zwiększenia możliwości instrumentów, publika w pierwszej chwili musiała nauczyć się słuchać na nowo… Klawikord jest instrumentem o wyjątkowo delikatnym i subtelnym dźwięku, co wniosło wśród zebranych absolutne skupienie. Kto z Was nie był na koncercie w okresie jesienno-zimowym i nie irytował się powszechnym chrząkaniem i kaszlem rozpraszającym uwagę? Wystarczyło wprowadzić klawikord, by okazało się, że kaszel jednak można wstrzymać – w przerwach między kolejnymi utworami następowały istne koncertowe interludia gruźliczne, milknące natychmiast, gdy tylko Erdman rozpoczynała ponownie grę.

Przez zamknięte okna ratusza docierały uliczne dźwięki, które w tamtej chwili musiały się niewiele różnić od tych sprzed wieków, ot, zwykły gwar przechodniów. O pełnej godzinie, zgodnie z pięćsetletnią tradycją, zagrał automatyczny carillon z ratuszowej wieży, zagłuszając chwilowo naszego bohatera. Powszechną wesołość wzbudził natomiast nowoczesny akcent w postaci dźwięków saksofonu dobiegających z zewnątrz. Momentami całkiem obok, a chwilowo nawet tworząc ciekawy duet z Fantasia Crommatica, na zakończenie koncertu przeniósł publikę na powrót do współczesności, pokazując też zmiany, jakie zaszły w wymaganiach stawianych muzyce instrumentalnej. Dziś musi być głośno.

Gra zaskakiwała nie tylko cichością, gdyż instrument oczywiście nastrojono według zasad historycznych. W czasach Sweelincka nie wprowadzono jeszcze równomiernej temperacji stroju. Można więc było usłyszeć oryginalne brzmienie dzieł, które dla współczesnego ucha być może momentami nasycone były fałszem. Jednak czy możemy być przekonani, że „fałsze” dawnej tonacji Es-dur nie były wówczas uznawane za wartość estetyczną…?

Klawikord autorstwa Martina Kathera.

Rycina z traktatu Syntagma Musicum.

Kawałek muzyki:

Relacja z drugiego dnia festiwalu Actus Humanus Nativitas 2017

 
Ten wpis został opublikowany w kategorii Pozostałe i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Solve : *
16 − 13 =