Historia

Omnis etas… Słowo o pieśni żałobnej na cześć Bolesława Chrobrego

Posted on in Historia

Znacie ten zwyczaj dotwarzania nowych tekstów do znanych melodii? Jest to rzecz stara jak świat i wiele średniowiecznych tekstów literackich, które dotrwały do dnia dzisiejszego zapewne powstawało w ten sposób, czyli właśnie na wzór już znany.W starożytności i jeszcze w średniowieczu pieśń była nieodłącznym elementem życia i jednocześnie najwyższą formą sztuki. Wówczas panował absolutny synkretyzm słowa i muzyki – tekst poetycki nie służył recytacji, lecz właśnie śpiewom. Dlatego śmiało możemy również dzisiaj śpiewać Iliadę, Beowulfa czy Pieśń o Rolandzie, bo tak też dawniej je wykonywano.
Pierwsze na myśl przyszły dzieła obce. Jednak ta sama tradycja obecna była w średniowiecznej Polsce…

Kto nie przerabiał w szkole kroniki Galla Anonima… Ale pewnie niewielu z nas faktycznie widziało tekst i świadom jest jego formy. Inspirując się „dawnem zwyczajem” swą kronikę pisaną głównie prozą autor przeplatał także poezją, czyli fragmentami melicznymi, co miało tworzyć z dzieła historiograficznego swoistą epopeję. Wzory czerpał najlepsze, m.in. angielskie. Bolesław Chrobry, zwany też Wielkim, przez historyka przedstawiony został jako polski król Artur. Historia pełna wspaniałości i cudów musiała więc zakończyć się równie wspaniale. A cóż wspanialszego może być ponad pieśń?

Gall nie był wykształconym muzycznie pieśniarzem, jednak literatem okazał się być niezwykle wprawnym. Opowieść o Bolesławie zakończył pieśnią żałobną (tzw. planctus) na cześć króla, która zgodnie ze zwyczajem napisana została „na znaną melodię”.
Jaka była to melodia? Prawdopodobnie dobrze znana nie tylko autorowi, ale też ogółowi rycerstwa. Niestety nie możemy dzisiaj stwierdzić która spośród tych znanych. Sam tekst wykazuje inspirację hymnem na śmierć Lanfranka („Planctus in obitum Lanfranci„, arcybiskup Canterbury, zm. 1089), niestety – melodia tej pieśni również nie jest zachowana. Za jedyne porównanie może nam służyć planctus „Stabat Mater Dolorosa”, którego budowa stychiczna wiersza jest analogiczna.

Czy brak znanej melodii oznacza, że pieśń zamilkła na zawsze? Niekoniecznie.

Dla badaczy i wykonawców niedopowiedzenie ubogiej średniowiecznej notacji muzycznej wielokrotnie stanowi przeszkodę. To dlatego, że muzyka tamtych czasów opierała się silnie na improwizacji oraz na kanonach wykonawczych. Dla znawcy muzyki średniowiecza zaimprowizowanie odpowiedniej dla tekstu muzyki nie stanowi problemu. Czy będzie to jednak rekonstrukcja tego, co faktycznie mogli śpiewać współcześni Galla Anonima? Niestety nie. Natomiast śmiało można nazwać to rekonstrukcją dawnej tradycji wykonawczej poetów z epoki…

Tego rodzaju eksperyment usłyszeć możemy w wykonaniu Agnieszki Budzińskiej-Bennett i Ensemble Peregrina:

 

Bibliografia:
R. Gansiniec, Liryka Galla Anonima, Pamiętnik Literacki : czasopismo kwartalne poświęcone historii i krytyce literatury polskiej 49/4, 1958, s. 355-387.
 

Facebook Comments

Dodaj komentarz