Muzyka ludowa

Jak czytać pieśń ludową ze zrozumieniem? cz. 2

Posted on in Muzyka ludowa
Henryk Siemiradzki, Noc świętojańska, 1892.

Kontynuujemy temat symboliki pieśni obrzędowej. Rozpocznę od przyrody nieożywionej, czyli sfer niebieskich i żywiołów, z którymi powiązane będą też kolejne symbole zwierzęce i roślinne.

Czytaj: Jak czytać pieśń ludową ze zrozumieniem? cz. 1

Niebo

Samo niebo bywa w kulturach dawnych obiektem kultu, zazwyczaj pod postacią najwyższego boga stojącego na czele panteonu. Wśród bóstw uchodzących za słowiańskie można by tu wymienić np. Peruna uchodzącego za boga piorunów. Natomiast poszukując analogii do dawnych wierzeń słowiańskich wśród współcześnie poznanych systemów wierzeń za najbliższe dawnym wierzeniom naszych przodków uznaje się wierzenia ludów północnoazjatyckich, charakteryzujących się silnie zaakcentowanym kultem nieba.

Mimo wielu odniesień w kulturze słowiańskiej brak jednak w pieśni wyraźnych dowodów na tak ważny jak tam kult nieba/boga niebiańskiego, co z pewnością wynika z religii chrześcijańskiej, która zdominowała u Słowian tę sferę wierzeń. Pieśń religijna odgrywa ogromnie ważną rolę w obrzędowości znanej nam ze współczesnych badań. W pieśniach obrzędowych, które mogłyby dawniej nawiązywać do kultu nieba, Bóg chrześcijański wiedzie współcześnie prym. Z tego też względu niebo – rozumiane jako symbol – nie pozwala na interpretacje związane z religiami przedchrześcijańskimi. Dalekim echem dawnych wierzeń szamańskich mogłaby być pieśń Byłem w niebie na obiedzie znana z Wielkopolski. Opowieść o wizycie w niebie być może nawiązuje do praktyk ekstatycznych dotyczących podróży do nieba znanych z badań etnograficznych ludów paleoazjatyckich, ale też obecnych w dawnych europejskich mitologiach. Częstym motywem w pieśniach obrzędowych jest natomiast niebieski dwór występujący w pieśniach apokryficznych i świeckich. Jego pojawienie się w pierwszych słowach stanowi symbol przestrzeni mitycznej, będącej miejscem akcji tekstu.

Lubelska kolęda apokryficzna.

Na uwagę zasługują natomiast ciała niebieskie wpływające na wegetację roślin. W przypadku słońca nie znajdujemy jednak wielu odnośników w praktykach muzycznych na terenie Polski, samo słońce zaś utożsamiane jest, tak jak w pozostałych krajach europejskich, z osobą Chrystusa. Może to być przeniesienie bliskowschodnich kultów solarnych do Europy, jednak ślady tego kultu obecne są szczątkowo również w prehistorycznej Europie. Jak podaje Moszyński, zwyczaj wspólnego śpiewania na powitanie wschodzącego słońca obecny był jeszcze na Wielkorusi w XIX wieku. Społeczność zbierała się tam w odświętnych strojach na wzgórzu, gdzie wspólnie wykonywała chóralne pieśni. W polskich pieśniach spotykamy słońce jedynie radujące się razem z innymi elementami świata przyrody (na przykład z ziemią) w dni świąteczne związane ze Zmartwychwstaniem lub Narodzeniem Pańskim („Słóńce plunsy odprawuje, zimyia kwiaty pokazuje, drzewa się w sadach punkajó, a świeńci z martwych powstajó”). Bezpośrednie zwroty do słońca w pieśniach o charakterze błagalnym spotykane są w repertuarze żniwnym we wschodniej Polsce (Lubelszczyzna, Podlasie). Słońce występuje tam w roli nieubłaganego strażnika czasu pracy:

Za las, słonko, za las, za las zjeloniutki,
puszczaj, puszczaj nas do domu, ty panie młodziutki.
Za las, słonko, za las, za zielone dęby,
puszczaj, puszczaj nas do domu, panie krzywogęby.

W polskiej pieśni możemy znaleźć wyraźniejsze ślady kultu lunarnego. Zazwyczaj są to apostrofy takie jak Jasny miesiączejku czy Świeć, miesiączku, świeć znajdujące się w incipitach pieśni dorocznych i weselnych. Takie zwroty korespondują dobrze z notowanym powszechnie wśród Słowian zwyczajem modlitw i zamawiań kierowanych do księżyca. W Polsce i na Rusi panuje przekonanie o powiązaniu księżyca z demonami, które podczas każdego nowiu hulają na rozdrożach i łysych górach. Te opowieści mogą być śladem dawnych praktyk notowanych jeszcze w ubiegłych wiekach w Bułgarii, gdzie każdy nowy księżyc po nowiu świętowano korowodami i śpiewami jako oznaka rozpoczęcia nowego cyklu wzrostu.

Ciekawym przykładem pieśni obrzędowej odnoszącej się do księżyca w kontekście wierzeń agrarnych jest kolęda gospodarska U kogóż nam tu rola wyorana. Należy ona do grupy pieśni traktujących o złotym pługu, a na jej dawną genezę wskazuje układ tekstu z częstymi powtórzeniami refrenu „nowe lato, dobre lato” co drugi wers. Księżyc, spersonifikowany przez bezpośredni zwrot, jest jakby jedną z postaci, które biorą udział w pracach polowych, widocznie uświęconych przez obecność osób świętych.

Kolęda zimowa wykonywana przez kolędników, Lubelskie:

A u kogóż nam tu rola wyorana? -Nowe lato, dobre lato.
U naszego pana rola wyorana. -Nowe lato, dobre lato.
A tam na tej roli złoty płużek stoji. -Nowe lato, dobre lato.
A tam przy tym płużku dwie par koni stoji. -Nowe lato, dobre lato.
Święty Szczepan orze, święty Jan pogania. -Nowe lato, dobre lato.
Święta Nastazyja śniadanie nosiła. -Nowe lato, dobre lato.
Śniadanie nosiła i Boga prosiła. -Nowe lato, dobre lato.
Żeby jej się jara pszeniczka zrodziła. -Nowe lato, dobre lato.
Żeby były kłosy pod same niebiosy. -Nowe lato, dobre lato.
By była kłosista, w spodzie korzenista. -Nowe lato, dobre lato.
Panie gospodarzu, namcie sobie żeńców. -Nowe lato, dobre lato.
Namcie sobie żeńców, panien i młodzieńców. -Nowe lato, dobre lato.
Już stoją kopeńki jak w niebie gwiazdeńki. -Nowe lato, dobre lato.
Panie gospodarzu, namcie sobie wozów. -Nowe lato, dobre lato.
Niech wam te pszeniczke do stodół powożo. -Nowe lato, dobre lato.
Już jado fureńki, jak drobny deszcz pada. -Nowe lato, dobre lato.
Panie gospodarzu, roztwórzcie nowy dwór. -Nowe lato, dobre lato.
Wieziem wam pszeniczke na wybiór, na wybiór. -Nowe lato, dobre lato.
Świeć mi, miesiączeńku wokole, wokole. -Nowe lato, dobre lato.
Niech se te pszeniczke uloże w zapole. -Nowe lato, dobre lato.
Chwała Panu Bogu, pszeniczka już w stogu.
Nowe lato, dobre lato!

 

Żywioły

W ścisłym związku z kultem solarnym pozostaje kult ognia, którego znaczenie obrzędowe wzrasta szczególnie w czasie obchodów sobótkowych, czyli w czasie odnowienia słońca. Samo słońce wśród Słowian zwane było niekiedy niebiańskim lub bożym ogniskiem. Oddawanie czci ogniowi posiada świadectwa już z pierwszych wieków średniowiecza, między innymi w cerkiewnych kazaniach (znanych z odpisów z XIV wieku), Kronice Hipackiej (latopis ipatijewski, początek XV wieku). Wspomniany tam kult ognia nazywanego Swarożycem odsyła także do Thietmara oraz listu św. Brunona z XI wieku, poświadczających obecność tego bóstwa u Obodryców. Kult Swarożyca (Swaroga) pozostawia jednak wiele wątpliwości co do ostatecznego jego powiązania z ogniem. Badania etymologiczne i etnograficzne sugerują także inne koneksje symboliczne – z niebem, słońcem, czy piorunami.

Wiara w świętość ognia w czasach chrześcijańskich wiązała się przede wszystkim z wielkim szacunkiem, jakim darzono go ze względu na właściwości dobroczynne (ciepło, światło), jak i stanowione przez niego zagrożenie, o czym świadczą liczne przekazy etnograficzne. W polskich pieśniach ogień pojawia się jednak rzadko. Bezpośrednie odwołania znajdują się w pieśniach sobótkowych, nawiązujących do obrzędowych ogni, przykładowo Tam na górze ogień gore, którą na Mazowszu zanotował Kolberg. Warto zwrócić tu uwagę na nagromadzenie symboliki – obok ognia pojawia się także motyw góry kosmicznej i drzewa kosmicznego.

Tam na górze ogień gore,
nocel moja, kopiel, moja.
Na tej górze dwoje drzewa,
nocel moja, kopiel moja.
Jedno drzewo, boże drzewo
nocel moja, kopiel moja.

Do tego typu pieśni należy także Rozpalił nam Pan Bóg tarninowy ogień, której treść skupia się na motywie palenia czarownicy w bożym ogniu. W tym przypadku przejawia się przekonanie o jego właściwościach oczyszczających i odpędzających zło. W obu wariantach tej pieśni zanotowanych w Lubelskiem pojawia się formuła „to to to”, powtarzana także jako refren, wskazująca ściśle na magiczną, zaklinającą rolę obrzędu.

Zdecydowanie częściej obecne są w pieśniach motywy powiązane z ogniem na drodze skojarzeń. Wspomnieć należy tu o postaci mitycznego kowala bądź złotnika, który w świętym ogniu wykonuje obrzędowe przedmioty, zazwyczaj wykonane ze złota (złoty pierścień, kubek, ale także wieniec z pawich piór). Motyw kowala-złotnika pojawia się w pieśniach zalotnych, w tym kolędach życzących dla panien. W ścisłym związku z wierzeniami dotyczącymi zarówno ognia jak i słońca należy traktować wszelkie przedmioty i narzędzia wykonane czy to przez kowala, czy wykonane ze złota, takie jak pług, kielich, klucze oraz dary: pierścień, elementy stroju (trzewiki, suknia).

Do ciebie, Kasiuniu, do ciebie jedziemy,
na kowanym wózku trzewiczki wieziemy,
otwórz, otwórz nowe wrota,
bo trzewiczki są ze złota,
to ci darujemy.
Do ciebie, Kasiuniu, do ciebie jedziemy,
na kowanym wózku skarpetki wieziemy,
otwórz, otwórz nowe wrota,
bo skarpetki są ze złota,
to ci darujemy.
Do ciebie, Kasiuniu, do ciebie jedziemy,
na kowanym wózku sukienkę wieziemy,
otwórz, otwórz nowe wrota,
bo sukienka jest ze złota,
to ci darujemy.
Otwórz, otwórz nowe wrota,
bo sukienka jest ze złota,
to ci darujemy.
Do ciebie, Kasiuniu, do ciebie jedziemy,
na kowanym wózku pierścionki wieziemy,
otwórz, otwórz nowe wrota,
bo pierścionki są ze złota,
to ci darujemy.
Do ciebie, Kasiuniu, do ciebie jedziemy,
na kowanym wózku Jasieńka wieziemy,
otwórz, otwórz nowe wrota,
bo Jasieńko jest ze złota,
to ci darujemy.
Jużem cie, Kasiuniu, okolędowali,
teraz będziem prosić, byśmy cie dostali.

Do przedmiotów szczególnych zaliczyć można wóz kuty z żelaza lub złota, którego powiązania z kultem solarnym odnaleźć można już w epokach prehistorycznych w postaci znalezisk wózków kultowych, takich jak słynny wózek z Trundholm przedstawiający konia ciągnącego tarczę słoneczną na wozie (szczątki podobnych wózków znane są także z badań w Polsce). W repertuarze polskich pieśni motyw „kowanego wózka” znajdujemy w lubelskich kolędach dla panien, w których dary dla dziewczyny wiezione są właśnie na wozie.

Wózki kultowe z Trundholm (Dania) i z Ośna Lubuskiego, epoka brązu.

Dla motywu przedmiotów wykonanych z metali szlachetnych również istnieją analogie w odkryciach archeologicznych – zwyczaj wkładania do grobów narzędzi i naczyń wykonanych ze srebra lub złota notowany jest w przypadku znalezisk tzw. grobów książęcych z epoki żelaza (m.in. z Wrocławia Zakrzowa z III/IV w. n.e.). Warto zwrócić szczególną uwagę na przypadek narzędzi takich jak noże, które ze względu na miękkość surowca nie mogły być wykorzystywane przy codziennej pracy. Przykład użycia srebrnego noża, wykutego przez kowala i służącego do obcinania gałęzi jodły i sosny (obrzędowe, wiecznie zielone drzewo), znajdujemy natomiast w litewskiej pieśni W poranek Bożego Narodzenia róża zakwitła. Według źródeł historycznych galijscy druidzi używali sierpów wykonanych ze złota do ścinania świętej jemioły.

W poranek Bożego Narodzenia róża zakwitła./ Na Zielone Świątki działy się dziwy./ Działy się dziwy: jeziora zamarzły./ Przyleciał jeleń dziewięciorogi./ Na pierwszym rogu ogień się palił./ Na drugim rogu kowale kuli./ Wy kowale, moi bracia./ Wy wykujcie złoty pierścień./ Złoty pierścień, srebrne nożyce./ Ja poobcinam gałęzie jodeł./ Gałęzie jodeł, wierzchołki sosen./ Może zobaczę dwór ojca./ Po dworze ojca chodziły pawie./ Pawie chodziły, dziewczyny pędziły.

Często spotykanym motywem w pieśniach jest woda pod postacią źródła, jeziora czy rzeki, zwanej często dunajem. Według Moszyńskiego znaczenie wody w kulcie ustępuje miejsca ogniowi ze względu na głównie magiczne jej znaczenie w kulturze Słowian. Mimo to w pieśniach występuje zdecydowanie częściej, szczególnie jako motyw przewodni tzw. pieśni dunajowych pełniących funkcję kolęd życzących dla panny.

Woda miała znaczenie przede wszystkim oczyszczające (uzdrawiające) oraz zapładniające. Wiara w moc ożywczą tego żywiołu wynika z prostej obserwacji zależności urodzaju od nawadniania ziemi. Z tego względu istnieje wiele przekazów dotyczących składania ofiar wodom, co zapewnić miało deszcze. O magicznym charakterze tego zabiegu, traktowanego jako „karmienie żywiołu” świadczy zwyczaj wydobywania tych ofiar w przypadku zbyt obfitych opadów. Ofiary rzekom składano także podczas obrzędów weselnych.

Woda – jako źródło lub jezioro – stanowi ważny motyw na równi z drzewem kosmicznym w tekstach mitologicznych. Najdobitniej jej znaczenie rysuje się we wspomnianej już kolędzie Stoi tu lipeczka, lipeczka zielona (patrz poprzedni wpis).

Kolędy dunajowe, śpiewane także na weselach we wschodniej Polsce, charakteryzują się występowaniem refrenów odnoszących się do wód płynących, takich jak „oj, tam w dunaju, przy zieleniutkim ruczaju”, a także incipitami odnoszącymi się do rzek, takimi jak „ubiegła rzeczejka i bystra wodejka”. Dunaj w folklorze stanowi symbol trwania, ale też młodości i gotowości do kochania. Zazwyczaj porywa on swoim prądem należący do panny wianek lub pierścień. W lubelskiej pieśni sobótkowej Stąpiuł na gałązki, gałązka si zegni dunaj pojawia się w wątku wyraźnie mitologicznym, występując wśród innych symboli kosmologicznych. Bohaterka pieśni, Kasia, piorąc swoją białą koszulę w wodach rzeki uświęca swój stan dziewiczy:

Stąpiuł na gałązki, gałązka si zegni,
A z tyj gałązejki listejko upadni.
Nie lićże listejku na te cudze strony,
A ty, Jasiuniejku, szukaj sobi żony.
Gdzież ja nieszczęliwy bedy żony szukał,
Pójdy do Kasiuni, bedy w oknu pukał.
A Kasiunia wstała, ukienkó otwarła,
A na nij koszulka ja ta cień biluśka.
Nadobna Kasiuniu, gdzieżyś ty jo prała?
Na bystrym dunaju, gdzie rybki pływaju.
Nadobna Kasiuniu, gdzieżyś jo suszyła?
Na wysokij górzy, na jidwabnym snurzy.
Nadobna Kasiuniu, a gdzieś jo taczała?
Na cisowym stoli, Jasiuniu sukoli.
Nadobna Kasiuniu, gdzieżyś jo składała?
W maluwanyj skrzyni, tam co stularz czyni.
Nadobna Kasiuniu, czymżyś zamykała?
Są tam kuwalczyki, co robiu kluczyki.

W przypadku kolęd dla panien, będących pieśniami zalotnymi, ujawnia się zapładniająca funkcja wody. Natomiast moc oczyszczania akcentuje się w pieśniach sobótkowych, przede wszystkim przez charakterystyczny refren „nocel moja, kopiel moja” (patrz wyżej), a także w podobnie brzmiących incipitach: „Kąpałeczka, mała nocka” stanowiących określenie palącego się ogniska obrzędowego. Symbolika oczyszczającego ognia, oraz takiej właśnie wody, przeplata się tu silnie ze względu na charakter święta, w którym oba te żywioły posiadały niemal jednakowe znaczenie.

W powiązaniu z żywiołem wody i, być może, ziemi, pozostaje symbol białego kamienia, leżącego nad wodą bądź rzeką. Pozostałości wierzeń związanych z kamieniami wspomniane zostały przez Moszyńskiego, jednak znaczenie ich pozostaje silnie zatarte. Z jednej strony zdają się mieć one związki z siłami demonicznymi („diabelskie kamienie”), ale też znane są przypadki posługiwania się głazami w celu przywołania deszczu bądź uzdrowienia z chorób. W kulturach śródziemnomorskich oraz w chrześcijaństwie biały kamień określany jest jako symbol zwycięstwa, szczęścia, czy cnoty. W tym ostatnim znaczeniu mógłby być rozumiany kamień występujący w pieśniach zalotnych w kontekście prania przez dziewczynę w rzece bielizny.

Największą wagę wśród żywiołów posiada niewątpliwie ziemia, co dokumentują liczne wypowiedzi badanych członków wspólnot wiejskich. Ziemia powszechnie nazywana jest przez Słowian matką-karmicielką. Mimo to w pieśniach polskich wiara ta nie jest akcentowana. Można domniemywać, że miejsce jej zajęła całkowicie Matka Boska (rzadziej Bóg), która stała się również sprawczynią urodzaju:

Stała nam się nowina miła,
Panna Maryja Syna powiła.
Powiła go z wielkim weselem,
będzie on nam Zbawicielem, Zbawicielem.
Kdról Heród sie zafrasował,
Dziatki wszystkie wybić kazał.
Maryja się dowiedziała,
z swoim Syneczkiem uuciekała, uuciekała.
Ji napadła chłopka w polu uorzącego,
swoją pszenickę z ręki siejącego.
Siejże, chłopku, w imię moje,
będziesz zbierał jutro swoje, jutro swoje.
Nie powiadaj, chłopku, żem ja tędy szła,
malutkie Dzieciątko na ręku niosła.
Żydowie się dowiedzieli,
za Maryją pobieżeli, pobieżeli.
Ji napadli chłopka w polu już żący,
swoją pszeniczkę w snopy wiążący.
Powiedzże nam, chłopku miły,
czyś ty nie widział, ach, Maryji, ach, Maryji.
Widziałem ją, ale łoni,
już Maryji nie dogoni.
Jeszcze się ta pszeniczka siała,
kiedy Maryja tędy bieżała, ach bieżała.
Ji Żydzi stanęli gdyby trzcina,
bo jich moc boska bardzo zaćmiła.
Maryja się dowiedziała,
w ciemnym lasku nocowała, nocowała.
Z lodu uognia skrzesała,
Pana Jezusa uogrzewała,
w pieluszki go obwijała
ji do siebie przytulała, przytulała.
Ach, lulajże, mocny Boże,
Twój majestat ściele łoże,
a, lulajże, mocny Boże,
Twój majestat ściele łoże, ściele łoże.

 

 

Bibliografia:
Eliade M., Traktat o historii religii, tłum. Jan Wierusz-Kowalski, Warszawa 1966.
Szamanizm i archaiczne techniki ekstazy, Warszawa 2001.
Juzala G., Semiotyka folkloru muzycznego pograniczy polsko-litewskich, Kraków 2007.
Kolberg O., Mazowsze, w: Dzieła wszystkie, t. 28, Wrocław–Poznań 1964.
Kopaliński W., „kamień”, hasło w: Słownik symboli, Warszawa 1990, s. 142.
Lubelskie Część I Pieśni i obrzędy doroczne, w: Polska pieśń i muzyka ludowa. Źródła i materiały, t. 4 red. Jerzy Bartmiński, Lublin 2011.
Moszyński K., Kultura ludowa Słowian t. II. Kultura duchowa cz. 1, Warszawa 1967.
Szymańska J., Podlasie Część I Teksty pieśni obrzędowych, w: Polska pieśń i muzyka ludowa, t. 5, Warszawa 2012.
Wielkopolska, w: Muzyka Źródeł, Polskie Radio S.A, Warszawa 1997.

 

 

Facebook Comments

Dodaj komentarz